Ryga: ostatni przystanek bałtyckich wakacji

Prosto z Pärnu pojechałyśmy do Rygi, gdzie spędziłyśmy niespełna dwa dni. Przywitał nas upał i zmęczenie, co po sześciu dniach zwiedzania bez odpoczynku było do przewidzenia.

Katedra w Rydze uwieczniona przeze mnie na szybko, ponieważ pędziłyśmy na brunch.

Zamówione przeze mnie danie w Fat Pumpkin o nazwie comfort food okazało się być porcją placków ziemniaczanych podanych z tofu smażonym w tempurze i sosem bazyliowym. Smaczne, ale bez szału.

Architektura centrum łudząco przypominała mi połączenie Wiednia i Łodzi.

Nic nie pobiło panoramy miasta z 26tego piętra Skybaru w Hotelu Radisson Blue. Nie mogłam sobie odmówić i skusiłam się na drinka pinky z ananasem, kokosem, ginem i aperolem.

Tutaj dla odmiany miałam wrażenie, że jestem w Barcelonie.

A na sam koniec odrobina Warszawy. Dziwna ta Ryga 😉

: )

xoxo,

Karolina

Please follow and like us:


2 odpowiedzi na “Ryga: ostatni przystanek bałtyckich wakacji”

  1. Alena napisał(a):

    Ja w Rydze czułam się jak w domu. Zupełnie jak w Warszawie, zwłaszcza jak zobaczyłam „pałac”. Byłam trochę dłużej i zimie. Zaraz po świętach, więc pełno było klimatycznych jarmarków i dekoracji. Katedra robi wrażenie, ale ja zakochałam się w małym katolickim kościołku. Jeśli miałabym wybrać gdzie chce ślub, to właśnie tam…Trochę tylko żałuję, że zabrakło czasu na morze. Może innym razem.

  2. Justyna napisał(a):

    Podobają mi się Twoje wpisy wyjazdowe. Nie za długie, dobrze się czyta i piękne zdjęcia 😀 Muszę natomiast zapytać o Twoje kolczyki, które ostatnio masz na każdym filmiku. Są przepiękne, minimalistyczne i bardzo eleganckie. Zdradzisz gdzie je kupiłaś?
    Pozdrawiam i przesyłam uściski z Lublina 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

YOU MAY LIKE

U d o s t ę p n i j :