Kraków: serniki, spacery i słońce

Szczerze mówiąc nigdy nie byłam fanką Krakowa. Nie zrozumcie mnie źle, zawsze uważałam, że jest to piękne miasto. Jednak wydawało mi się trochę przereklamowane i nudne. Nie wiem czy to kwestia letniej, upalnej aury czy po prostu genialnego jedzenia i kawy, ale Kraków tym razem zdobył moje serce.

Karma to najlepsza kawa jaką piłam w krakowie (na mleku jaglanym!) i miłe zaskoczenie w postaci sporego wyboru wegańskich ciast. Spróbowałam niesłego jagielnika i genialnego sernika z kalafiora.

Pozytywnie zaskoczyła mnie ilość offowych kawiarni w Krakowie. Macie swoje ulubione?

Pałac Sztuki z wystawą współczesnych krakowskich artystów.

Śniadanie z Mo-ja Cafe prezentowało się pięknie, ale w smaku szału nie było, dlatego nie polecam.

Ulewa sprawiła, że zmieniłam się w zmokłego lwa, ale po tak upalnym weekendzie, spacer w deszczu był dla nas ukojeniem.

Najlepszy posiłek całego wyjazdu: obiad w Veganic. Na przystawkę zamówiłam frytki z polenty z pysznym dipem pomidorowym, a Kart wybrała żurek i chleb ze smalcem i ogórkiem małosolnym (wszystko wegańskie!). Na drugie danie dostałam stek z selera, który zmakował jak najprawdziwsza ryba, a do tego grillowane warzywa i kasza bulgur. Veganic to absolutne must-go jeśli jesteście w Krakowie.

Złota godzina na Starym Rynku.

Pożegnalne śniadanie, czyli czekoladowy pudding jaglany i pyszne kokosowe latte w Wesoła Cafe.

xoxo,

Karolina

Please follow and like us:


Jedna odpowiedź do “Kraków: serniki, spacery i słońce”

  1. thatssomaya napisał(a):

    teraz to już koniecznie muszę pojechać do Krakowa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

YOU MAY LIKE

U d o s t ę p n i j :