PODCAST #78 ODCINEK SPECJALNY: eksperci o zachowaniu wewnętrznego spokoju, wspieraniu odporności i walce z lękiem

PODCAST #78 ODCINEK SPECJALNY: eksperci o zachowaniu wewnętrznego spokoju, wspieraniu odporności i walce z lękiem

Co tydzień zapraszam do podcastu, ale w tym razem mam ich aż pięciu, ponieważ w obliczu tego co dzieje się obecnie na świecie postanowiłam przygotować dla Was szczególny materiał poświęcony temu jak zachować spokój, radzić sobie z lękiem i wspierać odporność w czasie pandemii.

Pozwólcie, że najpierw przedstawię Wam moich gości. Będą to dr Joanna Podgórska, biolożka i neurobiochemiczka, ekspertka od wszystkiego co związane z neurobiologia i psychosomatyka szczególnie w kontekście diety. Porozmawiamy o tym jakie jest podejście naukowców do epidemii, jak stres wpływa na naszą odporność oraz jak najlepiej wesprzeć swój organizm.

Asia na Instagramie:

https://www.instagram.com/joanpodgorska

Nasze wspólne podcasty:

  • IF, detoksy i dieta dla mózgu https://www.youtube.com/watch?v=JbAnrdVj1Hg
  • Stres https://www.youtube.com/watch?v=ZdLXzHGKg2Q
  • Sen i rytm dobowy https://www.youtube.com/watch?v=5GqKvFcPmnQ
  • Neuroprzekaźniki https://www.youtube.com/watch?v=3HRZHgc2XnI
  • Choroba Alzheimera https://www.youtube.com/watch?v=D9xxrts0uoQ
  • Suplementy https://youtu.be/whJz_ZpaNgE

Moja kolejna rozmówczyni to dr Małgorzata Majewska-Tomasik, psychoterapeutka, chemiczka i antropolożka kultury. Wytłumaczy nam co to jest lęk, czym różni się od strachu i skąd się bierze. Zapytam ją też o to czy reakcja lękowa to normalne zjawisko w zaistniałej sytuacji.

Facebook Małgosi:

https://www.facebook.com/mmt.psychoterapia/

Instagram Małgosi:

https://www.instagram.com/addendum_pl/

Nasze wspólne podcasty:

  • o zdrowiu psychicznym https://www.youtube.com/watch?v=rvq9jev9Z6s
  • o psychoterapii https://www.youtube.com/watch?v=WK85IvZmjiI&t=1s
  • o psychologii ewolucyjnej https://www.youtube.com/watch?v=jvaXZ09PazQ

Trzecim gościem jest Orina Krajewska, aktorka i prezeska Fundacji im Małgosi Braunek BĄDŹ, która zajmuje się promowaniem holistycznego podejścia do zdrowia i leczenia, szczególnie w kontekście chorób onkologicznych. Porozmawiamy o tym skąd wzięła się tak intensywna i wręcz paniczna reakcja społeczeństwa na epidemię wirusa, dlaczego tak istotne jest zachowanie spokoju, czy stan umysłu wpływa na naszą odporność oraz jak możemy o siebie zadbać.

Strona Fundacji Bądź:

Strona główna

Instagram Oriny:

https://www.instagram.com/orina.krajewska

Podcast z Oriną:

Czwarta gościni to Eli Wierkowska, nauczycielka jogi i medytacji, założycielka YogaHouseWarsaw. Porozmawiamy o tym co może dać nam praktyka medytacji i ćwiczenia oddechowe, po raz kolejny podkreślimy konieczność zadbania o wewnętrzny spokój i zmierzenia się z byciem ze sobą.

Instagram Eli:

https://www.instagram.com/eli_wierkowska_yoga

Yoga House Warsaw:

https://www.facebook.com/YOGAHouseWarsaw/

Na koniec zapytam Asię Łożyńską, nauczycielkę prawa przyciągania, ekspertkę od terapii metodą opukiwania i olejkami eterycznymi o to czym z duchowej perspektywy jest lęk i czy powinnismy z nim walczyć. Asia podzieli się narzędziami, do których możemy sięgnąć, aby poradzić sobie w tym trudnym czasie.

Strona Asi:

https://www.joannalozynska.pl/

Instagram Asi:

https://www.instagram.com/joannalozynska

Podcasty z Asią:

  • o prawie przyciągania https://www.youtube.com/watch?v=ELjBxlLN4Os
  • o olejkach eterycznych https://www.youtube.com/watch?v=2LCDjtAiab0

Dodatkowo zapytałam też te wyjątkowe kobiety co najbardziej pomaga im radzić sobie w zaistniałej sytuacji i na co w końcu znajdą czas. To naprawdę wyjątkowy odcinek, wierzę, że będzie on dla Was pomocny.

Posłuchaj na YouTube:

https://youtu.be/QDIrnmP0H4Q

Transkrypcja treści odcinka:

Odcinek 78 

Cześć! Z tej strony Karolina Sobańska. Witam Was w wyjątkowym odcinku mojego podcastu. Co tydzień zapraszam do niego przeróżnych gości i rozmawiam o zdrowiu, ekologii, świadomym życiu czy uważności. W tym tygodniu zaprosiłam ich aż pięciu, ponieważ w obliczu tego, co dzieje się obecnie na świecie postanowiłam przygotować dla Was szczególny materiał poświęcony temu jak zachować spokój, jak radzić sobie z lękiem, jak wspierać odporność w czasie pandemii. Pozwólcie, że najpierw przedstawię Wam moich gości: dr Joanna Podgórska – biolożka i neurobiochemiczka, ekspertka od wszystkiego, co związane z neurobiologią i psychosomatyką, szczególnie w kontekście diety. Z Asią porozmawiamy o tym jakie jest podejście naukowców do pandemii, jak stres wpływa na naszą odporność oraz jak najlepiej wesprzeć swój organizm. Moja kolejna rozmówczyni, to Małgorzata Majewska-Tomasik – psychoterapeutka, chemiczka i antropolożka kulturowy, która wytłumaczy nam co to jest lęk i czym różni się od strachu oraz skąd się bierze. Zapytam Małgosię o to, czy reakcja lękowa to normalne zjawisko w zaistniałej sytuacji. Trzecim gościem jest Orina Krajewska – aktorka i prezeska fundacji im. Małgosi Braunek 'Bądź', która zajmuje się planowaniem holistycznego podejścia do zdrowia i leczenia, szczególnie w kontekście chorób onkologicznych. Porozmawiamy o tym skąd wzięła się tak intensywna, a wręcz paniczna reakcja społeczeństwa na epidemię wirusa, dlaczego tak istotne jest zachowanie spokoju, jak umysłu wpływa na naszą odporność oraz jak możemy o siebie zadbać. Czwarta gościni, to Eli Wierkowska – nauczycielka jogi i medytacji, założycielka 'Yoga House Warsaw'. Porozmawiamy z Eli o tym, co może dać nam praktyka medytacji i ćwiczenia oddechowe. Po raz kolejny podkreślimy konieczność zadbania o spokój wewnętrzny i zmierzenia się z byciem ze sobą samym. Na koniec zapytam Asię Łożyńską – nauczycielkę prawa przyciągania, ekspertkę terapii metodą opukiwania i olejkami eterycznymi o to, czym z duchowej perspektywy jest lęk i czy powinniśmy z nim walczyć. Asia podzieli się z nami narzędziami, do których możemy sięgnąć, aby poradzić sobie w tym trudnym czasie. Dodatkowo, zapytam też te wyjątkowe kobiety co najbardziej pomaga im radzić sobie w zaistniałej sytuacji i na co w końcu znajdą teraz czas. To naprawdę specjalny i jedyny w swoim rodzaju odcinek. Wierzę, że będzie dla Was pomocny. Zacznijmy od mojej pierwszej rozmówczyni dr Asi Podgórskiej. 

Karolina: Asiu powiedz mi jaki jest stosunek naukowców do epidemii, a teraz już pandemii?

Asia: Przede wszystkim musimy zwrócić uwagę na fakt, że epidemie i pandemie pojawiały się zawsze. Ludzkość w całej swojej historii przechodziła wiele epidemii i chorób zakaźnych, ale rzeczywiście jest tak, że pojawiają się co raz częściej. Można powiedzieć, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat aż trzy epidemie zostały tak naprawdę spowodowane przez koronawirusy. Epidemie zazwyczaj wywodzą się z Azji i z Afryki. Jest to spowodowane tym, że tam człowiek ma największą styczność ze zwierzęciem. Ludzie co raz częściej wychodzą z miast, zasiedlają nowe tereny, które bardzo często są powiązane z obecnością zwierząt. Normalną i całkiem prawdopodobną sytuacją jest to, że zwierzęta, również dzikie, towarzyszą człowiekowi. Wirusy bytujące normalnie w zwierzętach mogą mutować i stawać się patogenne dla człowieka. To, co chciałam podkreślić to to, że nie wiemy kiedy epidemia się zakończy i tak naprawdę sytuacja jest bardzo dynamiczna. Pewnie teraz kiedy nagrywamy ten podcast sytuacja wygląda już zgoła inaczej. To o czym warto pamiętać, co wyczytałam na stronie Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób zakaźnych to to, że tę sytuację można porównać do sytuacji związanej z pandemią świńskiej grypy. Może pamiętamy, że w 2009 roku była sytuacja związana z wybuchem pandemii AH1N1, czyli właśnie świńskiej grypy, która dostała się na resztę świata z Meksyku z trzody chlewnej. Wirus zmutował i stał się także groźny dla ludzi. Również objawy były bardzo podobne do objawów COVID-19. Wtedy uznano, że jest to najszybciej rozprzestrzeniająca się pandemia w historii. Jednak teraz widzimy, że sytuacja w jakimś stopniu zatrzymała się, nie mówimy o zachorowaniach na świńską grypę, widzimy, że tak naprawdę świńska grypa teraz pojawia się sezonowo. Podobnie było w przypadku SARS – wirusa, którego źródłem były Chiny i tutaj objawy też były podobne do COVID-19. Było to związane z niewydolnością oddechową i z bardzo szybkim rozprzestrzenianiem się. Ogłoszono epidemię bodajże w 2002 roku i wcale nie wdrożono dużych procedur zapobiegawczych. Sytuacja ucichła i wróciliśmy do normalnego życia. Jak wynika z analiz, to rzeczywiście w przypadku COVID-19 śmiertelność nie jest duża w stosunku do MERS czy SARS natomiast tutaj ogromne niebezpieczeństwo wynika z tego, że przechodzimy tę chorobę bezobjawowo, szczególnie młodzi ludzie i dzieci. Jesteśmy tranzytami pomiędzy sobą bez świadomości, że problem nas dotyka i to jest tutaj głównym problemem. Ciężko określić kiedy ta sytuacja się skończy. Epidemiolodzy i ludzie, którzy zajmują się problemem chorób zakaźnych, bo ja nie jestem specjalistą, podkreślają, że epidemie kończą się globalną amnezją. Zapominamy o tej sytuacji, wytwarzamy mechanizmy obronne w naszym organizmie, czyli przeciwciała i stajemy się na to bardziej odporni. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w przypadku świńskiej grypy czy w przypadku SARS czy MERS. Mocno trzymam kciuki, że naszą mądrością społeczną i rozsądkiem ludzi na całym świecie będziemy w stanie zatrzymać tę sytuację. Kluczem jest tutaj stosowanie się do wytycznych podawanych przez organizacje rządowe, zdrowotne, związane z działaniami epidemiologicznymi, lekarskimi i będziemy w stanie zatrzymać tę sytuację. Tak naprawdę pandemie towarzyszyły nam zawsze. Kwestia tylko tego, co z nich wyciągniemy. Tak jak mówiłam, najwięcej chorób zakaźnych wywodzi się z krajów takich jak Afryka, Azja, gdzie dosyć dużym towarzystwem są dzikie zwierzęta. Myślę, że powinniśmy też zwrócić większą uwagę na kontrolę nad handlem dzikimi zwierzętami i przebywanie ludzi na zatłoczonych targach, gdzie nie do końca higiena jest w porządku oraz na kłusownictwo. Nie jestem specjalistą w tym temacie, ale tak podpowiada mi rozsądek. 

Karolina: Jesteś za to specjalistą od stresu, więc powiedz mi co dzieje się z naszym układem odpornościowym, kiedy się stresujemy?

Asia: Okazuje się, że stres, a szczególnie przewlekły stres, ma niesamowity wpływ na to, co dzieje się z naszą odpowiedzią immunologiczną. Wiele informacji można znaleźć teraz w internecie, na Instagramie, na różnych profilach social mediowych, co jest super, bo promujemy tę wiedzę i podkreślamy jaki wpływ ma stres i brak snu na naszą odpowiedź immunologiczną. Jest to klucz. Wiemy, że przewlekły stres powoduje modulowanie odpowiedzi immunologicznej w taki sposób, że spada ilość limfocytów P, a tak naprawdę limfocytów T i B, czyli komórek układu odpornościowego, które odpowiedzialne są za szybką akcję komórkową naszego układu immunologicznego i odpowiedź humoralną czyli wytwarzanie przeciwciał przeciwko konkretnym patogenom. Wiemy też, że przewlekły stres obniża ilość komórek NK, tzw. natural killers, które są niezwykle ważne w procesach usuwania szkodliwych patogenów, związków, które są naszymi potencjalnymi wrogami. W wyniku przewlekłej reakcji stresowej dochodzi do  reaktywacji niektórych wirusów, które normalnie przebywają w naszym organizmie w stanie latentnym, czyli wyciszonym. Pospolity wirus tzw. opryszczki – 'herpes simplex', który objawia się popularnie nazywanym 'zimnem' wychodzi w momentach, kiedy mamy obniżoną odporność, ale też wtedy gdy mamy podwyższoną reakcję stresową, kiedy coś się dzieje. Mi na przykład 'zimno' wychodziło w trakcje sesji. Musimy też wiedzieć, że cała nasza immunoprotekcja spada. Możemy się suplementować kwasami OMEGA-3, przyjmować duże jednostki witamin, ale jeżeli nie zadbamy o podstawy, czyli zahamowanie przewlekłego stresu i zamartwiania się, to nic nie wskóramy dodatkową suplementacją czy przyjmowaniem określonych leków. Podobny związek jest z niedoborami snu. Jeżeli nie dosypiamy i stresujemy się, to nasza odpowiedź układu immunologicznego kuleje. Możemy działać tutaj różnymi mechanizmami i strategiami farmaceutycznymi, ale nic nie osiągniemy. Cała odpowiedź układu odpornościowego jest ściśle skorelowana z przewlekłym stresem, z reakcją organizmu na bodźce, zbyt dużym wyrzutem kortyzolu. Wiemy, że podwyższony poziom kortyzolu działa pro-zapalnie. Niezbyt dobrze działa też w kontekście naszego mózgu jeżeli chodzi o obniżenie acetylocholiny czy wpływanie na poziom neuroprzekaźników i balans naszej głowy. Bardzo mocno będzie wpływał także na obniżenie naszego układu odpornościowego, dlatego jest to ultra ważne. 

Karolina: W dalszej części podcastu dowiemy się jak zadbać o wewnętrzny spokój, a co za tym idzie jak zredukować stres. Na koniec powiedz mi jak Twoim zdaniem najlepiej jest wesprzeć teraz swój organizm?

Asia: Dla samego organizmu możemy zrobić naprawdę dużo. Przede wszystkim są cztery kluczowe elementy w tej sytuacji: sen, higiena, dieta i izolacja. W książkach 'Dlaczego śpimy?' i 'W pogoni za słońcem', które tak promujemy, wiele powiedziane jest na temat tego, że sen, to najcudowniejszy darmowy i najbardziej dostępny lek. Podczas snu organizm się regeneruje, odbywa się cały recykling komórkowy i nasze komórki mogą sprawnie działać, również komórki układu odpornościowego. Wiele badań wskazuje na to, że już jedna nieprzespana noc robi nam takie luki w prawidłowej odpowiedzi immunologicznej, że ciężko jest to tak naprawdę oszacować, dlatego odsyłam do PubMed-u, bo tam można znaleźć dużo informacji na temat 'sleep deprivation', 'immunology' czy 'T cells'. Wspomniałam też o aspekcie przewlekłego stresu. Wiadomo, że łatwo jest mówić 'nie stresujcie się', szczególnie w tej sytuacji, kiedy martwimy się o naszych bliskich, o rodziców czy o osoby starsze, to jednak musimy mieć gdzieś z tyłu głowy, że nie robimy nic dobrego i stres będzie przedłużał całą sytuację zdrowotną naszego organizmu. Przez to jesteśmy też bardziej podatni na to, żeby zachorować i nawet jeżeli przechodzimy to bezobjawowo, to obniżamy swoją odpowiedź immunologiczną i nie robimy nic dobrego. Bardzo ważny aspektem jest także dieta. Rozumiem robienie zapasów i wykupywanie strategicznych produktów, ale pamiętajmy, że w kontekście jedzenia nie najemy się na zapas. Przeciążone układy pokarmowe, przeciążone organizmy, przejedzone, a tak naprawdę nieodżywione, to nic dobrego. Ja na przykład dalej stosuję posty przerywane. Zapewniam sobie odpowiednią kalorykę swoich posiłków, ale tak naprawdę organizm, który nie musi trawić wieczorem, który żyje sobie zgodnie z swoim cyklem i rytmem dobowym i wieczorami czy w porze nocnej zajmuje się regeneracją oraz aktywacją komórek układu odpornościowego i pozwala im działać, na pewno będzie czuł się lepiej, niż organizm, który jest przejedzony, wieczorem powinien być już wyciszony, a będzie trawił wszystkie resztki pokarmowe i nadwyżki jedzenia. Ma to szczególnie znaczenie teraz, kiedy siedzimy w domach i jemy z nudy, z takim podejściem, że jak będę jadł więcej, to będę zabezpieczony przed infekcją. Otóż nie. Jeżeli chcemy dietą wpłynąć na układ odpornościowy, to najzdrowsza dieta przeciwzapalna to dieta śródziemnomorska zmodyfikowana w różny sposób. Jest to dieta bogata w dobre tłuszcze – OMEGA-3 i OMEGA-6, dieta bogata w antyoksydanty, polifenole. Jedzmy dużo warzyw, dużo związków o charakterze przeciwzapalnym. Dodawajmy do naszych potraw kurkumy, warzyw, owoców. Możemy też wspierać się suplementacją. Ważne są dawki, ale nie gigantyczne, bo spotkałam się z takimi opiniami, żeby nagle zacząć stosować witaminę D w ilości dziesięciu tysięcy jednostek czy witaminę C w znacznej ilościs. Tak naprawdę nie dosuplementujemy się na zapas, ale warto włączyć elementy takie jak OMEGA-3, EPA, DHA czy witaminę D3 i C, laktoferynę, która działa dobrze w celu poprawy działania układu odpornościowego czy kolostrum. Pamiętajmy, że podstawą zawsze będzie sen, dieta, a potem suplementacja, czyli dobre nawyki żywieniowe, które powinniśmy mieć cały czas i nie powinniśmy ich zmieniać. W moim odczuciu ważne jest też znalezienie spokoju. Jeżeli mamy więcej czasu, to zamiast siedzieć i scrollować w poszukiwaniu kolejnych badań i doniesień może warto usiąść na chwilę, spróbować zaprzyjaźnić się z medytacją czy poczytać dobrą książkę, wyciszyć się w całym chaosie informacyjnym i nie dać się zwariować. To holistyczne elementy, które bardzo mocno wpływają cieleśnie i fizycznie na nasz organizm. Stosujmy się także do zaleceń i jeżeli nie musimy, to nie wychodźmy z domu. Ważne jest to, aby myć ręce. Wystarczy zwykłe mydło, które jest detergentem i zmyje z powierzchni naszych dłoni oraz z powierzchni płaskich wirusa, który ma osłonkę lipidową. Oczywiście nie zabije tego wirusa, ale pozbawi go nas z powierzchni dłoni. Warto też pamiętać o tym, żeby nie dotykać naszych błon śluzowych, nie drapać oka, starać się nie dotykać nosa czy okolicy ust, bo tędy wirus najchętniej przedostaje się do organizmu. Jeżeli myjemy ręce w miejscach publicznych, to pamiętajmy, że najgorszym możliwym rozwiązaniem jest suszenie dłoni w elektrycznych suszarkach, ponieważ wtedy wytwarzają się aerozole, czyli świetne środowisko dla mutowania wirusa: ciepło, wilgotno. Jeżeli jest taka możliwość, to najlepiej jest wytrzeć dłonie w jednorazowe, papierowe ręczniki. Czytałam dziś, ale pewnie będzie to jeszcze potwierdzone, żeby w kontekście COVID-19 nie stosować też niesteroidowych leków przeciwzapalnych na przykład ibuprofenu. Dane nie są jeszcze do końca jasne, ale może tak być, że nam to nie pomoże, a może nawet zaostrzyć stan związany z obecnością wirusa. W przypadku leków popularnie stosowanych na wirusy, czyli np. Neosine, który zawiera w sobie izoprynozynę nie wykazano, że leki te działają na wirusa grypy czy będą działały na wirusa COVID-19. Przestrzegałabym przed tym, żeby nie faszerować się tymi lekami przeciwwirusowymi. Podsumowując, należy zachować zdrowy rozsądek, nie zmieniać bardzo mocno swoich codziennych nawyków, jeżeli są dobre, a jeżeli są złe, to może jest czas, żeby zmienić je na lepsze. Ponadto powinniśmy częściej myć dłonie, odżywiać się, a nie przejadać, stosować suplementację i nie dać się zwariować. Myślę, że gdyby każdy z nas wprowadził te małe kroki, to szybciej jesteśmy w stanie obejść tę sytuację bez szwanku i wrócić do normalnego życia. Nie chcę szukać plusów, bo umierają ludzie i nasze zdrowie mocno dostaje, ale we wszystkim trzeba znaleźć jakiś aspekt, który być może pozwoli wyciągnąć nam jakieś wnioski, chociażby to, żeby na moment się zatrzymać, zobaczyć jakie mamy wartości, bo tak naprawdę wszystko ulega zmianie, gdy stajemy w obliczu tego, co zagraża naszemu życiu. Trzeba się na chwilę zatrzymać, zastanowić nad swoimi priorytetami i uświadomić sobie, że jeżeli nie mamy zdrowia, to nic innego nie ma znaczenia. 

Karolina: Asia pięknie to podsumowała mówiąc, że gdy nie mamy zdrowia, nic innego nie ma tak naprawdę znaczenia. Odsyłam Was w opisie do wszystkich podcastów, które stworzyłam z Asią, a było ich łącznie sześć. Mówiłyśmy między innymi o śnie, o rytmie dobowym i o suplementacji. Gorąco zachęcam Was do zapoznania się z tymi materiałami. Wracając do dzisiejszego tematu, to wspomniany stres naszego organizmu niewątpliwie w dużej mierze wynika z lęku. Pozostając nadal w klimacie naukowym, postanowiłam zapytać psychoterapeutkę Małgorzatę Majewską-Tomasik o to czym jest lęk i skąd się bierze. 

Małgorzata: Lęk jest naturalną odpowiedzią organizmu na zagrożenie, która ma nas zmobilizować, ale też fizycznie uzdolnić do odpowiedniej reakcji – zwykle walki albo ucieczki. Gdy mówię: fizycznie uzdolnić, to mam na myśli procesy chemiczne, które zachodzą wtedy w ciele: wydzielanie adrenaliny, noradrenaliny, kortyzolu, uwalnianie glukozy i kwasów tłuszczowych. Kiedy zagrożenie jest faktyczne, czyli stojący naprzeciwko mnie ryczący niedźwiedź albo mój kot po wizycie u weterynarza, który jest wściekły i stanowi realne niebezpieczeństwo, to wówczas mówimy o strachu. Coś jest wtedy wyobrażone, na przykład wyobrażam sobie, że zachoruję i umrę, chociaż teraz czuję się dobrze, nie miałam kontaktu z osobą zakażoną, poza tym jestem młoda, to wtedy mówimy o lęku, czyli odpowiedzi na nasze wyobrażenia dotyczące tego, co się stanie lub może się stać. 

Karolina: Czy Twoim zdaniem reakcja lękowa jest uzasadniona w obecnej sytuacji, jaką mamy na świecie? 

Małgorzata: Myślę, że i tak i nie. Z jednej strony lęk przekonuje nas do tego, żebyśmy przestrzegali rozmaitych zaleceń, motywuje nas do wzmożonej dbałości o higienę, do pozostania w domu, do powstrzymywania się od niekoniecznych interakcji. Gdybyśmy tego lęku nie odczuwali, to moglibyśmy zachowywać się nieodpowiedzialnie w poczuciu nieuzasadnionej nieśmiertelności, niezniszczalności, tym samym narażając i siebie i innych. W takim sensie lęk jest uzasadniony, a wręcz niezbędny. Z drugiej strony ważna jest skala tego lęku. Mamy do czynienia z sytuacją, która z założenia musi budzić ten lęk. Nie jest to pierwsza pandemia w dziejach świata, to jednak jest to dla nas sytuacja nowa, nieznana, z którą dopiero musimy nauczyć się sobie radzić. Mamy nie tylko do czynienia z zagrożeniem zdrowia, a niekiedy życia, ale także z niepewnością naszej przyszłości. Wiele osób już teraz ma problem z utrzymaniem płynności finansowej. Nie wiadomo jak koronawirus wpłynie na gospodarkę, poza tym, że na pewno wywoła kryzys, jak długo potrwa kryzys, kiedy świat się z niego podniesie, jak będzie wyglądało życie po? To wszystko są pytania, których nie sposób sobie nie stawiać, a ich stawiane wywołuje lęk. Przy tej okazji odżywają inne, bardziej fundamentalne lęki: lęk przed śmiercią, kruchością życia, nie tylko fizycznego, ale też tego rozumianego szerzej, czyli jako sposób funkcjonowania w dobrobycie do jakiego przywykliśmy, lęk przed własną agresywnością, destrukcyjnością objawiający się obawą, że możemy kogoś zarazić tym wirusem. Odzywa się też transgeneracyjna, wojenna trauma, czyli lęk przed zagrożeniem przychodzącym z zewnątrz, bezwzględnym, nieunikniony, nieznanym, na które jednak trzeba się przygotować. Stąd odruch gromadzenia, zbierania, robienia zapasów czy wręcz bunkrowania się w domu – to wszystko jest część naszej historii. Dopóki ten lęk nie jest impulsem do refleksji, zachętą do uporządkowania nieuporządkowanych spraw, może jakiegoś pojednania z kimś z kim jesteśmy w konflikcie, może lepszego planowania, o tyle jest naszym sprzymierzeńcem. Jeżeli jednak zaczyna upośledzać nasze funkcjonowanie, wyrywa nas z codziennego życia, zasysa spiralę zamartwiania się, to wtedy jest już nieuzasadniony, nadmierny i trzeba sobie z nim jakoś poradzić. Możemy sobie pomóc poprzez pracę z ciałem i treningi relaksacyjne, których w sieci jest pod dostatkiem albo możemy spróbować wyłowić myśli, które ten lęk karmią. Jeżeli myślimy, że to się nigdy nie skończy, że na pewno zachoruję, że na pewno stracę pracę, zbankrutuję, nie poradzę sobie, to myślimy w sposób nieprzystosowawczy, który jest pożywką dla naszego lęku. Myśl, że zachoruję nie jest prawdziwa, bo nikt nie ma pewności, że zachoruje, ani, że nie zachoruje. Zamiast myśleć w kategoriach zero-jedynkowych spróbujmy spojrzeć na sprawę realnie – nie znam przyszłości, nie potrafię jej przewidzieć, w tej chwili czuję się dobrze, dbam o higienę i przestrzegam zaleceń, więc robię wszystko żeby zminimalizować ryzyko zachorowania. Spróbujmy zidentyfikować nasze nieprzystosowawcze myśli, a następnie w analogiczny sposób urealnić je zmniejszając tym samym poziom lęku. 

Karolina: Niestety lęk jednostek często przeradza się w masową panikę. Na świecie od zawsze było wiele chorób stanowiących realne zagrożenie dla ludzkiego życia. Dlaczego zatem jako społeczeństwo od początku wirusa reagujemy tak intensywnie – o to zapytałam Orinę Krajewską. 

Orina: To pytanie można rozważać na bardzo różne sposoby. Z jednej strony reagujemy tak intensywnie, ponieważ pierwszy raz w historii ludzkości przepływ informacji jest tak szybki i tak globalny. Wiele epidemii w historii ludzkości już za nami, a pierwszy raz ta informacja obiegła świat tak szybko i podejmowane są kroki bardzo zunifikowane, ale odmienne dla różnych krajów. Mimo wszystko większość krajów zainfekowanych koronawirusem podejmuje działania wspierając się wzajemnie, informując się wzajemnie. To samo dotyczy pozytywnych aspektów, czyli wymieniania się informacjami dotyczącymi próby wynalezienia szczepionki. Wszyscy wszystko wiemy, monitorujemy, mamy dostęp do najświeższych informacji, wiemy jak się chronić. Nie wiem czy kiedykolwiek odbyła się kwarantanna na tak gigantyczną skalę. Z drugiej strony reagujemy też tak agresywnie, ponieważ jest to taki wewnętrzny wir, który się nakręca i wir tych informacji wzmaga nieprawdopodobną panikę oraz intensywność emocji. Uważam, że trzeba być bardzo uważnym. Z jednej strony stosować się do zaleceń i procedur i to jest podstawa, bo tylko w ten sposób możemy spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa. Z drugiej strony myślę, że ważne jest zachowanie higieny psychicznej i nie poddawanie się społecznej, wspólnej presji, która mam wrażenie jest zawiesiną w tym powietrzu i we wspólnej świadomości. Chciałam jeszcze powiedzieć coś na temat tych informacji, które krążą. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Jest ogrom dezinformacji i trzeba być bardzo uważnym w kontekście tego w co się wierzy i w co się wchodzi. Wiele rzeczy i informacji nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Jeżeli są to teorie, które nie są poparte faktami i badaniami, a są powtarzanymi, transformującymi się w jakąś dziwną stronę plotkami, to mogą tylko wzbudzać w nas wewnętrzny dygot, ale nie przynoszą żadnych merytorycznych informacji, więc na to bym uważała. Z drugiej strony, dzięki tak szybko szybującym informacjom, dzięki messengerom i innym szybko rozwijającym się narzędziom możemy dzielić się ciekawymi i rzeczowymi sposobami radzenia sobie z tą sytuacją, w której jesteśmy. Ze swojego doświadczenia powiem, że Elżbieta Dudzińska, z którą razem pracujemy w fundacji 'Bądź' Małgosi Braunek, napisała bardzo ciekawy post o tym, w jaki sposób oddychać, czyli o aspekcie, o którym niewiele wiemy i który nie został włączony w standardową procedurę, a mógłby być – a mianowicie o oddychaniu przez nos. Okazało się, że jest najlepszą prewencją. Udostępniając taką informację i mając teraz takie, a nie inne narzędzie ta informacja poleciała w świat i spotkała się z ogromnym zainteresowaniem. Cieszę się, że możemy w ten sposób być w kontakcie i dzielić się przydatnymi informacjami. 

Karolina: Oczywiście w opisie odcinka podlinkowałam Wam artykuł Elżbiety Dudzińskiej, a tymczasem powiedz mi Orina czemu zachowanie spokoju w obecnej sytuacji jest tak ważne? Czy stan naszej psychiki, naszego umysłu ma wpływ na naszą odporność? 

Orina: Myślę, że w tej sytuacji zachowanie spokoju jest kluczowe. Zachowanie spokoju oznacza bycie odpowiedzialnym, trzymanie się procedur, ale wdrażanie tego w sposób przemyślany i uważny. Wydaje mi się, że w jakimś sensie pierwszy raz świat się zatrzymał i może być to dla nas ogromną szansą i pewną nauką tego w jaki sposób wdrożyć do swojego życia uważność, która mam nadzieję zostanie z nami. Podejmując chaotyczne, nieprzemyślane kroki narażamy siebie i innych. Spokój i dbanie o komfort wewnętrzny jest niesamowicie ważny. Poddając się panice i presji nie tylko wpływamy na stan swojego ducha, który tak czy siak będzie poddany ogromnej próbie, bo każdy z nas reaguje z ogromnym niepokojem na to, co się dzieje, ponieważ nie wiadomo dokąd nas to zaprowadzi. Mam wrażenie, że stoimy wobec ogromnej zmiany i tylko od nas będzie zależało jak ją wykorzystamy i co z nią zrobimy. Pierwszy raz świat się zatrzymuje i jest to historyczny moment. Ostatnio oglądałam bardzo ciekawy wykład hinduskiego guru Sadguru o szczęściu. Byłam naładowana informacjami, dużo oglądałam informacji ze świata, z Polski, cały czas kontrolowałam to, co się dzieje i poczułam się strasznie rozedrgana i spanikowana. Podjęłam decyzję, żeby zadbać o swój wewnętrzny spokój i zadbać o to, jak się czuję. Faktycznie odwróciłam dynamikę i zaczęłam inwestować ten czas w czytanie, w słuchanie podcastów i wykładów, szukam informacji, które będą mnie wspierać. Wiadomo, że są z pola prozdrowotnego i są wyrazem moich zainteresowań, ale każdy z nas może poszukać dla siebie takich narzędzi i czegoś takiego, co w tym trudnym czasie będzie go wspierać, ładować, stabilizować, ładować wewnętrznie i rozwijać. Jeżeli natomiast chodzi o odporność, która wytworzy się dzięki temu, to oczywiście badań potwierdzających wpływ umysłu na ciało, ciała na umysł jest nieskończona ilość. Nie jestem ekspertem i nie chciałabym wypowiadać się w roli eksperta, ale z racji swojej zajawki i zainteresowań rozmawiałam na ten temat z wieloma lekarzami, profesorami i terapeutami. Przy ekstremalnym stresie, na który teraz jesteśmy narażeni, wytwarzanie dużej ilości kortyzolu, czyli hormonu stresu będzie negatywnie wpływało na nasz cały wewnętrzny system, będzie obniżać odporność i zaburzać całą homeostazę, czyli równowagę wewnętrzną, do której dążymy. W tej trudnej sytuacji dużo zależy od nas, od tego w jaki sposób sami zainwestujemy swój czas, który jest nam dane ze sobą spełnić. 

Karolina: A co doradziłabyś słuchaczom, jeżeli chodzi o to jak najlepiej teraz o siebie zadbać? 

Orina: Nie wiem czy mogę mówić tak uniwersalnie, ale mogę się odwołać tylko do swojego doświadczenia tych kilku dni i do tego jak staram się o siebie dbać. Oczywiście teraz dość intensywnie włączyłam w swoją dietę suplementy, czyli kwas OMEGA-3 o wysokich dawkach, który wpływa na odporność organizmu, witaminę D-3, której jestem spragniona i serce mi pęka, bo jest przepiękna pogoda na zewnątrz, ale staram się być bardzo odpowiedzialna jeżeli chodzi o spacery i unikanie ludzkich skupisk. Myślę, że główną osią tego czasu, który jest i tego w jaki sposób ja dbam o siebie jest dbanie o stan swojego ducha. Myślę, że to absolutnie kluczowe w budowaniu naszej odporności i stanu umysłu, co przekłada się na stan ciała. Codziennie staram się robić jogę, czyli zaczynać dzień od praktyki i znaleźć pewną rutynę. Czuję, że wszyscy wokoło i cały świat jest w ogromnym chaosie. Mam też co robić, w sensie zawodowym, chociaż wszystko przenosi się online, więc staram się nie skupiać nad tym, co było-minęło, co nie może być zrealizowane ze względu na takie warunki, jakie są. Staram się inwestować w te części życia, które są do zrobienia, do nadrobienia, czyli na przykład powymyślać rzeczy na przyszłość, działać koncepcyjnie i przenieść online wszystko, co mogę. Bardzo dużo czasu spędzam nad literaturą czy to online, czy podcastów, czy w formie książek, czyli wszystkiego, co mogę. Polecam nawet wejść po omacku w temat, który nas interesuje. Zazwyczaj nie mam na to czasu, a teraz znalazłam taką ogromną przyjemność w otwieraniu kolejnych drzwi dlatego, że jeden temat otwiera kolejnych dziesięć tematów do kolejnych specjalistów, do kolejnych podcastów, do kolejnych filmów, postaci i tematów, które nas interesują. Dla mnie jest to główna oś dbania o siebie, o stan umysłu, który uważam, że jest absolutnie kluczowy w tym czasie i wpływa na każdy poziom naszego funkcjonowania. 

Karolina: Eli Wierkowską zapytałam o to, dlaczego właśnie teraz tak ważne jest zachowanie spokoju i zadbanie o siebie od wewnątrz. 

Eli: Pierwsza odpowiedź, jaka przychodzi mi do głowy to: kiedy, jak nie teraz? Tak naprawdę chyba każdego innego dnia bym tak odpowiedziała ze względu na to, że zawsze jest tylko teraz, nie ma tego co było, tego co będzie, nie ma tego, że nasz umysł uwielbia planować, tworzyć i przejmować się tym co było i będzie. Najważniejsza jest chwila obecna. To, jak zadbamy o siebie procentuje. To ile czasu sobie poświęcimy często bez wątpienia ma wpływ na to jak czujemy się sami ze sobą, a to jak czujemy się sami ze sobą jest istotnie w tym, co możemy dalej zrobić, zdziałać, z kim pracować, jak i po co, czyli równowaga jest najważniejsza. 

Karolina: Wydaje mi się, że aby dążyć do tej równowagi warto spróbować medytacji i pracy z oddechem. Co mogą nam dać te praktyki?

Eli: Medytacja jest idealnym ćwiczeniem dla naszego umysłu. Zawsze powtarzam osobom początkującym, że jak mamy czas na mycie zębów, to fajnie byłoby też znaleźć czas, aby umyć nasz umysł, czyli oczyścić z myśli, które gdzieś tam się plączą i tworzą z różnych powodów, przyczyn i bodźców. Drugie moje ulubione powiedzenie jest takie, że jeżeli ktoś nie ma czasu na medytację, to tym bardziej powinien usiąść do medytacji, a ten kto ma czas na medytację, to może odpuścić lub zrobić krótszą. Wtedy kiedy uważamy, że nie potrzebujemy tej medytacji np. nie potrzebujemy jej do ćwiczeń fizycznych czy do zadbania o siebie, to zazwyczaj jest tak, że potrzebujemy tego bardziej. Ćwiczenia oddechowe to coś, co jest podstawą naszej egzystencji, coś, co robimy bezwarunkowo, bezwysiłkowo, ale często też ten wysiłek jest duży, bo oddech jest płytki, nierównomierny, jest napięcie w mięśniach oddechowych, w przeponie i w naszym brzuchu, więc coś co reguluje wszelkie procesy w naszym ciele i w naszej głowie. Jeżeli chodzi o cały nasz układ nerwowy to jest zależny od jakości naszego oddechu, dlatego to tak istotne. Jak zacząć? Położyć się, usiąść. Teraz mamy więcej czasu z wiadomych względów, więc warto go poświęcić na obserwację rano, w ciągu dnia i wieczorem. Można zacząć od najprostszego ćwiczenia, czyli po prostu obserwować jaki jest oddech, gdzie się zaczyna, gdzie się kończy, jakiej jest długości, głębokości, czy jest płytki, głębszy i czy w ogóle mamy świadomość tego czy oddychamy przez brzuch czy przeponą, czy oddychamy prawą czy lewą dziurką nosa. Tych szczególików jest bardzo dużo mimo, że każdy mniej więcej ma wiedzę na temat naszej anatomii i jej funkcjonowania. Zazwyczaj stres i wszystkie pochodne, różne emocje, które odciągają nas od bycia tu i teraz powodują, że oddech zaczyna się skracać bądź też jest płytszy. Ćwiczenia oddechowe w sytuacjach lękowych i stresowych bardzo nam pomagają. Nie bez powodu mówi się: weź głębszy wdech wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie zapanować nad sytuacją lub czegoś się boimy, coś nas zaskakuje lub chcielibyśmy coś powiedzieć pod wpływem emocji. Oddech jest pierwszym narzędziem, z którego możemy skorzystać jeżeli chcielibyśmy opanować swoje emocje. Oddech jest w nas, więc tak naprawdę jest czymś, z czego żal byłoby nie skorzystać. Oddech, tak jak każdy mięsień potrzebuje więcej uwagi, żeby się rozwinąć, żeby świadomość pojawiła się w naszym ciele i żeby nasze życie było spokojniejsze mimo dzisiejszych sytuacji. Powinniśmy nad nią zapanować i znaleźć sobie taki pakiet narzędzi, żeby codziennie, w różnych chwilach nasze życie było  spokojniejsze i bardziej świadome. 

Karolina: Wiele osób zostało zmuszonych do zatrzymania się, do zwolnienia. Z moich obserwacji nierzadko powoduje to dyskomfort. Dlaczego tak trudno jest nam zatrzymać się i pobyć ze sobą? 

Eli: Dlatego, że świat tak bardzo przyspieszył i wszystko stało się tak namacalnie dostępne, że pogubiliśmy się w tym wszystkim. Kwestia potrzeb, pieniędzy, rozwoju i kariery, chęci spowodowanych poznawaniem, doświadczeniem jest bardzo duża ze względu na to, co świat nam oferuje. Naturalną ludzką chęcią czy odruchem jest poznawanie, bycie, tworzenie, dzielenie się i było tego w międzyczasie bardzo dużo, aż jakiś limit został w dzisiejszym świecie przekroczony. Z jednej strony jest to błogosławieństwo, że wszyscy na całym świecie zostaliśmy w domach. Nawet jeżeli ktoś z tego domu wychodzi, to na własną odpowiedzialność, bądź wychodzi wtedy, kiedy musi np. pracuje lub ma inne powody. Jak widać przez social media większość osób jednak siedzi w domu bądź namawia do tego, żeby w tym domu siedzieć i w miarę zapanować nad tym, co się dzieje. Paradoksalnie jest to coś cudownego i nie jestem stanie przytoczyć żadnej innej sytuacji, która tak połączyłaby ludzi na całym świecie, więc tym bardziej dobrze jest wykorzystać ten czas. Cały czas nachodzi mnie też myśl, żeby nie wymagać od siebie za dużo. Jak otwieram internet, to widzę, że są różne grupy. Niektórzy wystrzelili i robią wszystko i jest to presja dla tych, którzy nie mają siły lub się boją. Niektórzy zupełnie się wycofują i wolą pobyć z bliskimi. W tym wszystkim należy znaleźć dla siebie balans i nie narzucać sobie, że muszę coś robić, działać, bo rzeczywiście jeżeli świat w jakiś sposób się zatrzymał to dobrze wykorzystać to dla siebie. Jeżeli nie pobędziemy ze sobą, nie przerobimy pewnych rzeczy, nie odpowiemy sobie na kilka podstawowych, najważniejszych pytań: dokąd zmierzam? Gdzie jestem tu i teraz? Po co to robię? Czy w ogóle mam ze sobą kontakt? Czego potrzebuję? Na czym mi zależy? Czego pragnę? Co jest w moim życiu najważniejsze? To będzie nam ciężko dalej się dzielić, żeby nie było to kosztem nas, więc podobnie jak w oddechu ważna jest równowaga. Wdech to coś, co bierzemy, a wydech to coś, co dajemy. Dobrze, żeby wdech i wydech, czyli równowaga pomiędzy braniem, a dawaniem pojawiła się w naszym życiu i żebyśmy o tym pamiętali. 

Karolina: Na koniec wróćmy jeszcze raz do zjawiska lęku. Wiemy już, że jest to naturalna reakcja, ale czy jest to coś nad czym powinniśmy próbować zapanować? Zapytałam o to Asię Łożyńską. 

Asia: Moim zdaniem lęk jest całkowicie naturalny. Badania potwierdzają to, że reakcja lękowa, stresowa jest całkowicie naturalnym mechanizmem i jest w nas umieszczona. Jesteśmy wyposażeni w umiejętność odczuwania strachu czy wychwytywania jakichś sygnałów alarmowych z ciała. Jest to mechanizm, w który zostaliśmy wyposażeni dla naszego dobra, żeby przetrwać, więc myślę, że jest to naturalna reakcja, a w dzisiejszej naszej sytuacji oczekiwana reakcja. Myślę, że czym innym jest reakcja alarmowa organizmu i reakcja alarmowa emocji, a czymś innym jest zupełnie nieświadome podpinanie się pod lęk kolektywny i to jest coś, czego doświadczamy w tej chwili. Jest to sytuacja, która może być przewlekła i mimo tego, że jest naturalna i oczekiwana, to może dobrze byłoby z nią nie walczyć, ale zadziałać, żeby ten stan załagodzić i obniżyć poziom lęku oraz strachu. 

Karolina: No właśnie, ale jak go łagodzić? Masz jakieś rozwiązania i sposoby jak możemy sobie radzić z poczuciem lęku?

Asia: Chciałabym, żeby inni też wygenerowali w sobie rodzaj łagodności dla siebie samych i starali się być łagodnym, życzliwym obserwatorem. Normalne jest to, że się boimy, że podłączamy się pod kolektywny strach. Nie besztajmy się z tego powodu i nie miejmy do siebie pretensji. Nie próbujmy też na siłę zagłuszyć tych emocji. Może doprowadzić to do drugiej skrajności, do zachowań dysocjacyjnych, do odcinania się od tego, co czuję. Moje zdanie jest takie, żeby pozwolić sobie na to, co czujemy, popłakać, powkurzać się. Miejmy też na uwadze to, że w pewnym momencie można powiedzieć dość, zadziałać i zastosować proste metody, proste narzędzia, które pomogą nam się wyciszyć. Pomimo tego, że jest to reakcja naturalna, to ważne jest, żeby w pewnym momencie zadziałać w kierunku wyciszenia emocji, wyciszenia tego stanu. Jest to dla mnie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, wysoki poziom lęku i stresu obniża odporność. Ważne jest też to, żeby stosować się do zaleceń władz czy do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia i rzeczywiście wdrażać te kroki, robić to, co powinniśmy robić, dbać o mycie i odkażanie rąk. Jeżeli nie musimy, to nie wychodzić z domu, nie spotykać się z rodziną i ze znajomymi. Należy też dbać o dietę, o sen, o nawilżenie, o odpowiednią ilość wypijanych płynów. Z poziomu odporności, zbudowania siebie i wzmocnienia tej odporności równie ważne jest to, abyśmy zadziałali w obszarze zredukowania stresu. Drugi powód jest taki, że podłączamy się pod kolektywne emocje, pod kolektywny stres i to też jest zupełnie naturalne. Reakcje stresowe i lękowe czy podłapywanie emocji innych członków stada to celowe działanie natury, żeby nas uchronić jako gatunek przed wyginięciem, żeby nas uchronić przed tygrysem szablozębnym. Dzięki temu, że mamy wbudowane w nas te mechanizmy, to dotrwaliśmy do tego momentu, byliśmy w stanie się rozwinąć i przetrwać jako gatunek. To, że w tej chwili podpinamy się pod emocje innych osób ma swoje złe i dobre strony. Teraz podpinamy się pod stres, ale możemy także podpinać się pod spokój i zarażać się spokojem. W tej chwili niektóre osoby rozsiewają stres, rozsiewają lęk. Dokładnie tak samo świadomie możemy zadbać o swój spokój, o obniżenie swojego poziomu dyskomfortu emocjonalnego, lęku, wkurzenia i być dla innych światłem. Jakkolwiek może naiwnie to brzmieć, jestem przekonana, że jesteśmy w stanie zmienić świat i spowodować efekt motyla. Zadbanie o siebie samego, zadbanie o swój spokój będzie miało wymierny wpływ na ludzi dookoła mnie i w związku z tym na szerszą perspektywę. Oczywiście jak siedzimy w domu, to warto zadbać o swoją rodzinę, co dla mnie osobiście jest ważne i zachować swój własny spokój, aby moja rodzina się nie stresowała. Nawet jeżeli się nie widzimy, to mamy ze sobą kontakt online i spokój się rozprzestrzenia. Mój spokój, zadbanie o mnie samą będzie miało wpływ na o wiele więcej ludzi, niż mi się wydaje. Ja stosuję także metodę opukiwania, teraz jeszcze bardziej. Może być to pełen schemat metody opukiwania z punktami na twarzy, na ciele, na ręce, ale może być to totalnie na maksa uproszczona metoda opukiwania. Jeżeli ktoś nie wie, to metoda opukiwania polega na opukiwaniu punktów akupresurowych na twarzy, na ciele z jednoczesnym skupieniem się na chwilę na tym, jakich emocji chcemy się pozbyć, na dyskomforcie emocjonalnym, którego chcemy się pozbyć. Jest to zwykle osiem czy dziewięć punktów na ciele i na twarzy, ale w minimalistycznej wersji stosuję opukiwanie tylko jednego punktu na grzbiecie dłoni, pomiędzy przedłużeniem między małym, a serdecznym palcem. Opukując ten jeden punkt na grzbiecie dłoni skupiamy się na tym do jakiego stanu dążę, czyli nie na tym, czego chcę uniknąć, nie na tych emocjach, które chcę załagodzić, tylko na tych emocjach, które chcę w sobie wygenerować. Opukujemy punkt i powtarzamy sobie: jestem spokojna, bezpieczna i zdrowa. Powoduje to szybkie obniżenie poziomu stresu. Druga rzecz, to pisanie strumienia świadomości, czyli poranna rutyna, która zawsze robi dobrze. Nie zależnie od tego czy jesteśmy w takim wyjątkowym czasie jak teraz czy po prostu na co dzień. W moim życiu stosowanie tego narzędzia zmieniło wiele. Polega to na tym, że w zeszycie, na kartce papieru piszemy ręcznie dokładnie to, co sugeruje nazwa tego narzędzia, czyli strumień naszych myśli dokładnie tak jakbyśmy podłączyli się z rejestratorem do strumienia myśli. Jeżeli w głowie jest: to jest beznadziejne narzędzie, po cholerę ja to piszę – to piszesz dokładnie to. Jeżeli w Twojej głowie jest: nie mam pojęcia co pisać, mam pustkę, to piszesz: nie wiem co pisać, mam pustkę. Kiedyś jedna dziewczyna, która ze mną współpracowała powiedziała, że wstała rano, nie miała żadnych negatywnych myśli i nie napisała strumienia świadomości. Pisanie strumienia świadomości nie polega na tym, że piszemy negatywne rzeczy, a polega na tym, co dokładnie jest w głowie. Jeżeli są to dobre myśli lub neutralne myśli, to piszemy dobre i neutralne myśli – nie musi to być  narzekanie. Czasami wydaje się to zbyt proste, aby mogło być skuteczne, ale naprawdę jest skuteczne. Oczywiście przetestowałam to na sobie i jak teraz zerkam do zapisków sprzed paru lat, to jestem naprawdę w szoku jak stresowe było moje życie, jakim byłam kłębkiem nerwów. Jest to narzędzie, które polecam, bo nie wymaga zaangażowania, wkładów finansowych, nie wymaga wychodzenia z domu, bo każdy z nas znajdzie w domu kartkę papieru i coś do pisania. Ważne jest to, aby pisać ręcznie i na kartce papieru. Trzecią rzeczą, którą stosuję, to olejki eteryczne. Najprostszy olejek, najbanalniejszy olejek, czyli na przykład czerwona pomarańcza –  olejek, który nie jest kojarzony ze wsparciem w stresie, a właśnie może nam w tym obszarze pomóc. Jak każdy cytrus polepsza nastrój, podnosi nastrój. Moim dużym zaskoczeniem sprzed wielu lat było to, że czerwona pomarańcza działa nawet lepiej niż lawenda na uspokojenie, na obniżenie panikarskich emocji. Jej plus i wyższość nad lawendą jest taki, że jak każdy cytrus pomarańcza nie będzie wyciszać, usypiać układu nerwowego. 

Karolina: Tak jak zapowiadałam, zadałam moim gościom na koniec nieco bardziej prywatne pytania. Na początek wymień jedną czynność, rzecz czy myśl, która teraz Ci pomaga. Zacznijmy od dr Joanny Podgórskiej. 

Asia: Trudno powiedzieć, bo dosyć mocno dbam o to, żeby zawsze znaleźć ten czas. Wiem, że brzmi to górnolotnie, ale staram się zachować balans. Siłą rzeczy, że siedzimy teraz w domu, to wychodzimy z mężem tylko do lasu, na biwak czy na rower do jakiejś dziczy. Spędzam teraz więcej czasu w domu, nie chodzę na treningi do miejsc typu fitness kluby, siłownie czy szkoły jogi. Wykonuję więcej ćwiczeń w domu np. z Maćkiem, co też jeszcze bardziej nas zbliża. Po skończonej pracy nie wychodzę do miasta tylko zajmuję się różnymi rzeczami w domu: porządkuję szafki z herbatami i ziołami, sprzątam w szafkach, przeglądam stare książki. Niewiele to zmieniło w moim życiu, ale obserwuję to jak teraz funkcjonuje wszystko poza, czyli mam współprace z jakimiś instytucjami, firmami, działam ludźmi, którzy są zrzeszeni w miejscach, które teraz siłą rzeczy są zamknięte i widzę tutaj większy spokój i balans. Wydawało mi się, że ten deadline jest absolutnie konieczny i bez tego świat się zawali, ale jak widać wszystko może iść sobie swoim torem i ludzie rzeczywiście zastanawiają się nad rzeczami, które są ważniejsze od tej całej bieganiny. Więc u mnie niewiele to zmienia, ale doceniam ten czas, bo chociażby więcej czasu spędzam z Maćkiem i robimy inne rzeczy niż na co dzień. 

Karolina: A teraz odpowiedź dr Małgorzaty Majewskiej-Tomasik. 

Małgorzata: Ja się trochę zbuntuję i wymienię kilka rzeczy, bo jeśli ma to komuś pomóc, ktoś ma się tym zainspirować, to lepiej, żeby tych rzeczy było więcej, niż mniej. Pomaga mi przede wszystkim modlitwa, która jest istotną częścią mojego życia i zawsze będzie, ale w sytuacjach kryzysowych sprawdza się szczególnie. Pomaga mi kontakt z bliskimi, mówienie, co czuję, nazywanie tego także na terapii własnej. Pomaga mi praca, która odrywa mnie od czubka własnego nosa, przekierowuje mnie na innych i pozwala zapomnieć o moim lęku, bo zajmuję się lękiem osób, którzy do mnie przychodzą. Mam świadomość tego, że w moim odczuciu podejmowane są racjonalne działania, czyli obserwuje to, co się dzieje i myślę, że w tej sytuacji kryzys jest fajnie zarządzany. Myślę, że też wdzięczność, jaką odczuwam wobec osób, które są zaangażowane w opanowanie tej sytuacji, zwłaszcza wobec personelu medycznego, rządu, wojska jest dobrą przeciwwagą dla lęku i myślę, że warto ją w sobie wzbudzić i poczuć, aby od tego lęku odpocząć. Pomagają mi też statystyki, czyli realność, urealniające spojrzenie na tę chorobę, to, że osiemdziesiąt procent osób przechodzi ją łagodnie, albo zupełnie bezobjawowo, więc na dobrą sprawę mogłam przechorować koronawirusa, ale nawet o tym nie wiem. 

Karolina: Teraz czas na odpowiedź Eli Wierkowskiej.

Eli: Jeżeli chodzi o narzędzie do opanowania myśli, to na pewno jest to medytacja, a jeśli chodzi o myśl, która mi pomaga, to jednoczenie się ludzi na całym świecie. Niesamowite jest to jaką mamy moc przyciągania, kiedy siadamy do wspólnej medytacji, aby podnieść wibrację, aby poczuć się lepiej i nawet na odległość jesteśmy w stanie to niesamowicie poczuć. Jest to coś genialnego.  

Karolina: Na koniec kilka słów od  Asi Łożyńskiej. 

Asia: Pomaga mi myśl i zdanie mojej mamy, że połowa problemów w życiu rozwiązuje się sama. Staram się robić dokładnie to, co mogę zrobić w takim sensie, że dbam o bezpieczeństwo na zasadzie niewychodzenia z domu, niespotykania się z nikim, odkażania klamek, mycia rąk itd. Dbam o narzędzia mające na celu wyciszenie, uspokojenie, zresetowanie, a resztę zostawiam wszechświatowi, sile wyższej – jakkolwiek ją rozumiesz. Wierzę w to, że wszystko się skończy zajebiście dobrze. Kolejna myśl, która pojawia się w przestrzeni mojego umysłu jest taka, że wierzę  iż jest to zajebisty prezent dla Ziemi i dla naszego klimatu i niesamowicie mnie to cieszy. Myślę, że my jako ludzie damy sobie radę, a Ziemi było to cholernie potrzebne. W najśmielszych snach nikt nie wymyśliłby takiego scenariusza, w którym rządy niektórych państw w tym naszego państwa nie były zbyt chętne by zadziałać na taką dużą skalę w celu ochrony klimatu, więc Ziemia sama to na nas wymusiła. Jest to coś niesamowitego i nigdy byśmy na to nie wpadli, że można nagle tak bardzo ograniczyć transport, można obniżyć emisję CO2 – coś wspaniałego. Oczywiście, żebyśmy dobrze się zrozumiały, to ja totalnie dostrzegam negatywy, które wynikają z tej sytuacji i jest ich masa, ale staram się dostrzegać niewątpliwe plusy, jakie wynikają z tej sytuacji. 

Karolina: I ostatnie pytanie w tym odcinku, to dokończ zdanie: 'Teraz w końcu znajdę czas na…'

Małgorzata: Chciałabym powiedzieć, że na tę kupkę książek, która czeka na mnie do przeczytania, ale jak wiesz pracuję online już od dawna, więc sytuacja koronawirusowa nie skutkuje u mnie jakąś ilością wolnego czasu, którą mogę dowolnie dysponować, więc te książki pewnie nadal będą czekać. Niemniej jednak, doświadczenie ostatnich dni pokazuje, że znalazłam czas na wrzucanie głupot na Facebooka. 

Karolina: A na co znajdzie czas Orina Krajewska? 

Orina: Teraz w końcu mam czas na gotowanie. Nie jestem gotowaczem, a smakoszem, ale w ostatnich dniach zaczęłam eksperymentować z gotowaniem i ku mojemu zdumieniu sprawia mi to ogromną przyjemność. Cały czas żyłam w przeświadczeniu, że mam średnią wyobraźnię do gotowania i, że uwielbiam i doceniam kucharzy i wszystkich, którzy mają zmysł, wyobraźnię dotyczącą smaków, zapachów, abstrakcyjnego łączenia. Jednak zawsze mi się wydawało, że czego się w kuchni nie dotknę, to raczej nie wychodzi mi to do końca tak jak sobie zaplanowałam. Krzyżowanie smaków zawsze wychodziło mi pokracznie, a teraz może podchodzę do tego z większą uważnością, nigdzie się nie spieszę. Innych alternatyw nie ma, więc otworzyłam się na  aspekt bycia w domu i nagle się okazało, że te inspiracje nagle pozapisywały się w zakamarkach mojej kucharskiej pamięci. Mam nadzieję, że to ze mną zostanie. 

Karolina: Eli, teraz w końcu znajdziesz czas na …

Eli: Wiesz co, moje życie wygląda  może nie podobnie, bo rzeczywiście te ograniczenia są denerwujące, ale znajdę czas na to, żeby częściej rezygnować z telefonu i żeby więcej czasu pobyć z książką i na macie. To chyba uświadomiło mi, że najważniejsze jest poświęcanie czasu na swój rozwój. 

Karolina: Asiu, a Ty teraz na co znajdziesz czas? 

Asia: Sen. Przynajmniej tak sobie obiecuję, ale zobaczymy jak wyjdzie. Na razie się to nie realizuje, bo zamiast kłaść się o dziewiątej, to oglądam do późna Netflix, ale mam nadzieję, że się zmobilizuję, zdyscyplinuję i wykorzystam ten czas na to, żeby odespać. 

Karolina: Moi drodzy słuchacze, dziękuję Wam z całego serca za wysłuchanie tego odcinka. Muszę także wysłać niesamowicie ogromne podziękowania w kierunku dziewczyn, moich dzisiejszych gościń, w kierunku Asi, Małgosi, Eli, Oriny i drugiej Asi. Dziewczyny w ciągu czterdziestu ośmiu godzin przesłały mi odpowiedzi na pytania. Zupełnie spontanicznie postanowiłam stworzyć ten odcinek, ponieważ poczułam, że jest takie zapotrzebowanie. Dajcie mi koniecznie znać czy miałam rację czy się myliłam. Piszcie do mnie na Youtube w komentarzach pod podcastem, ale również na moim Instagramie czy na Instagramie @karolinasobanskapodcast. Na pewno wrzucę posty poświęcone temu odcinkowi, także wspierajmy się i wymieniajmy spostrzeżeniami. Jeżeli chcecie, żeby powstało więcej odcinków, które odpowiadają na to, co dzieje się obecnie na świecie, to koniecznie mi o tym napiszcie, a ja postaram się stanąć na głowie i coś specjalnego dla Was wykombinować. W przyszłym tygodniu mam dla Was rozmowę z Maią Sobczak, którą nagrałam jeszcze przed tym wszystkim. Na koniec chciałam Wam powiedzieć, że w opisie odsyłam Was do dziewczyn i ich działalności w internecie. Dla wszystkich osób, które szukają dodatkowego wsparcia, to na pewno mogę Wam polecić live’y wieczorne Eli. Eli o dwudziestej pierwszej robi wspólne medytacje na Instagramie. Natomiast rano Asia Łożyńska robi live’y, które też mają na celu uspokojenie nas i wsparcie w tym trudnym czasie. Wszystko opisałam Wam w notatkach. Jeszcze raz dziękuję Wam za wysłuchanie dzisiejszego docinka, udostępniajcie go, bo wierzę, że treści, które przekazały dziewczyny są niesamowicie wartościowe. Sądzę, że Jeżeli Wam pomogły i nauczyły Was czegoś nowego, to wspaniale będzie, jeżeli cała Polska będzie mogła skorzystać z tego materiału. Dziękuję Wam jeszcze raz, a my słyszymy się już za tydzień!